The 1 Minute Manager – odskocznia od programu i przemyślenia niekoniecznie spisane w książce

1 Minute Manager

Postanowiłem lekko oderwać się od programu PMBA (już po pierwszej książce?) i przeczytać coś, czego nie ma liście, głównie dlatego, że akurat trafiło mi w ręce.

Jednominutowy Menadżer niestety zawiódł mnie na całej linii – zajeżdża mi „Kto ukradł mój ser”, krótka książeczka z kilkoma super prostymi rzeczami do wprowadzenia, żeby wszystko działało super i nigdy więcej nie pojawiał się problem. Takie książki mają jedną wadę – nie uwzględniają zakłóceń procesu.

Jednak wyciągnąłem z tej książki jedną pozytywną rzecz (chociaż wcale nie jest tam zawarta), w trakcie jej czytania uświadomiłem sobie, że w mojej grupie nie określa się dokładnie celu zadania. Doprowadziło mnie to dalszych rozmyślań i dla zespołu zacząłem przydzielać poza codziennymi zleceniami (tzw. taskami) obszary odpowiedzialności. Uświadomiłem sobie różnicę w moim myśleniu w stosunku do pozostałej części grupy:

Grupa:
Jeśli nie wiem, kto się tym zajmuje, to na pewno ktoś za to odpowiada

Ja:
Jeśli nie jest powiedziane, kto się tym zajmuje, to ja jestem za to odpowiedzialny

Zaczynałem mieć powoli wszystkiego dosyć, odpowiadać na wszystkie pytania i rozmawiać ze wszystkimi. Nie zagłębiając się w szczegóły techniczne – mam bardziej „płynny” dzień pracy a w dodatku mam czas, żeby pomyśleć, co wartościowego mogę zrobić, zamiast zastanawiać się, kto głośniej krzyczał i czyj problem trzeba teraz bardzo pilnie rozwiązać.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*